Menu

Sztuczne raje

Blog popkulturalny, okolicznościowo aktualizowany

We were born to make history, czyli Yooletchka o "Yuri on Ice"

yooletchka

Obejrzę wreszcie parę odcinków tego nowego anime, o którym wszyscy tak trąbią - pomyślała Yooletchka pewnego pięknego, leniwego, świątecznego popołudnia. Po jednym odcinku wiedziała, że wpadła jak śliwka w  świąteczny kompot z suszu. Po 12 odcinkach utwierdziła się w przekonaniu, że nie ma już dla niej ratunku. 

tumblr_mevw48HKRy1rjr52ko2_500

Moje jutubowe alter ego wyraża nadzieję, że jest nas więcej

Tak w skrócie wyglądała moja zaledwie jednodniowa przygoda z "Yuri on Ice", które pochłonęłam w kilka godzin, a kolejne parędziesiąt minut (co ja się oszukuję, kolejne dni) poświęciłam na ponownym oglądaniu najlepszych momentów. Szczerze mówiąc, jestem bardzo zaskoczona tym, że teoretycznie sportowe anime mogło mnie tak wciągnąć, zwłaszcza, że jestem człowiekiem, któremu nawet usiedzenie przed telewizorem w trakcie jakiegokolwiek meczu sprawia niemały trudność, nie wspominając już o chociaż minimalnej znajomości danej dyscypliny czy zawodników. Owszem, łyżwiarstwo figurowe zawsze wydawało mi się bardzo piękne, niezwykle wymagające i estetyczne, ale nigdy bym nie przypuszczała, że będę w stanie obejrzeć całą serię osadzoną w takich realiach, ba, obejrzeć z wypiekami na policzkach i szybciej bijącym sercem. Coby nie przedłużać, zapraszam dalej!

 victor

Tak tylko ostrzegam, patrzenie na tego gifa uzależnia

O co właściwie chodzi w tej historii, która chwyciła tylu fanów anime za serce? Spieszę z wyjaśnieniem, chociaż jej początki są, nie oszukujmy się, całkiem banalne - młody łyżwiarz figurowy wraca do swojego rodzinnego miasteczka po spektakularnej porażce na kolejnym Grand Prix w swojej i tak niezbyt ekscytującej karierze. Zawstydzony i przekonany o tym, że zawiódł nadzieje wszystkich dookoła Yuri Katsuki ma ochotę zamknąć się w pokoju i z niego nigdy nie wychodzić. Wcześniej jednak, tchnięty impulsem, pokazuje swojej przyjaciółce z dzieciństwa (która, a jakże, pracuje na pobliskim lodowisku) niemal doskonałe odwzorowanie słynnego układu swojego odwiecznego idola, rosyjskiego mistrza łyżwiarstwa, Victora Nikiforova. Traf chciał, że występ chłopaka zostaje nagrany, wrzucony do sieci i...przyciąga uwagę samego guru, który postanawia od tego momentu wcielić się w rolę osobistego trenera głównego bohatera. Oczywiście, na tym się nie kończy - dookoła wspomnianego duetu (hehe) krąży cały czas zazdrosny, agresywny i zdolny jak diabli Yuri ( według twórców anime jest to również wersja rosyjskiego Jurij) Plisetsky, dużo młodszy i bardziej zdeterminowany kolega po fachu, któremu Victor kiedyś obiecał ułożyć zwycięską choreografię na zawody. Dwóch Yurich szykuje się na serię występów w różnych miastach na świecie, rywalizując przy tym ze swoimi starymi znajomymi, reprezentantami innych krajów. Przy okazji każdy z nich przechodzi ogromną przemianę, zarówno gdy chodzi o wzrost umiejętności, których i tak już na początku mają bardzo wiele, jak i o aspekt charakterologiczny (o którym na pewno będzie więcej trochę dalej, stay tuned).

tumblr_ohmtz9uSoJ1vz6uibo1_500

 AAAAAA (no dobrze, zaraz przestanę, w końcu nie tylko Victor jest tutaj taki śliczny)

Dlaczego warto obejrzeć i się zakochać, jak to było w moim przypadku, w "Yuri on Ice"? Po pierwsze, na pewno nie będziecie zawiedzeni, jeśli zmęczeni kończącym się rokiem, który nam wszystkim dał w kość, poszukujecie czegoś zabawnego, niegłupiego i zarazem estetycznie zaspokajającego. Jeśli tak jak ja zwracacie przy wyborze nowej anime do oglądania uwagę na kreskę, będziecie bardziej niż zadowoleni. Twórcy zdecydowanie stanęli na wysokości zadania, widać to właściwie już od pierwszych kilku scen, a jeśli weźmie się pod uwagę tematykę tego anime (bądź co bądź nie da się uciec od co najmniej kilkuminutowych rozbudowanych scen tanecznych, kilka razy w każdym odcinku) od razu wiadomo, że poprzeczka była ustawiona wysoko.

94510d27d590b78cb008e3b51adfe309

<3

Zanimowanie jakiegokolwiek sportu jest bardzo trudne i wymagające nawet od ludzi, którzy się tym zajmują całe życie, jeszcze trudniej jest, gdy przedstawioną dyscypliną jest łyżwiarstwo - szybkie, miękkie, zwrotne, dynamiczne i bardzo trzymające w napięciu. Prawdopodobnie każda kiksa, która by się wymsknęła grafikom zostałaby natychmiast zauważona, z racji także na to, że w całości są wykorzystane autentyczne ruchy, skoki i pozycje z łyżwiarstwa figurowego - broń Boże nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że we wszystkich dwunastu odcinkach na szczęście nie można znaleźć żadnej pomyłki, co tylko jeszcze lepiej świadczy o staranności twórców (they definitely have done their research). Co najśmieszniejsze, oglądając "YOI" podświadomie podłapujemy również przynajmniej część profesjonalnego nazewnictwa, na przykład dotyczącego rodzajów skoków - pamiętam, że dopóki nie przyznałam się najbliższej rodzinie, co oglądam, wzbudzałam nieco podejrzliwe spojrzenia w stylu skąd ona to nagle wie?

maxresdefault23

Mówiłam, że w tym anime wszyscy są śliczni (no, może oprócz trenera rosyjskiej reprezentacji)? 

Jeśli do doskonałej animacji dodamy jeszcze wspomniane znakomicie zbudowane postacie i bardzo satysfakcjonujący rozwój fabuły (szczególnie, jeśli chodzi o ewolucję uczuć pomiędzy Yurim a Victorem...ile razy ja te wszystkie sceny powtarzałam), świetną muzykę z bardzo ciekawym openingiem na czele (da się przeboleć nawet ten nieco połamany angielski i eurowizyjną, jak to trafnie określiła Czajnikt, manierę, kiedy odkryje się, że jest NA TRZY!!! - moje muzyczne serduszko w tym momencie było od razu kupione) oraz wiele innych elementów składających się na ogólną uroczość i fluffiastość produkcji okaże się, że jest to anime idealne  -oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepiła. Ogólnie bardzo niechętnie podchodzę do wstawek komediowych w tego rodzaju dziełach, zwłaszcza, że zazwyczaj wydaje mi się, że jest ich za dużo i nieco osłabiają one wartkość akcji. W tym przypadku trochę ich jest, szczególnie w kilku pierwszych odcinkach, ale na szczęście nie jest to jakieś bardzo rażące, w żaden sposób nie wpływa bowiem na fabułę.

maxresdefault

I tak niemalże zapomnimy o całej fluffiastości, gdy zobaczymy księcia angstu, Yuriego Plisetsky'ego

 Zupełnie czegoś innego dotyczy kolejna mikrowada, którą dostrzegłam. Japończycy są dosyć rozczulający w postrzeganiu Europejczyków - widać to chociażby w sposobie, jaki ukazali rosyjską reprezentację łyżwiarską (biegle zresztą mówiącą po japońsku, just sayin') - obaj panowie są zabójczo piękni, z arystokratycznie bladą cerą, blond kędziorami (chociaż Victor zahacza raczej już o ten niedościgniony przez wszystkich cosplayowiczów jasnoszary) i szczuplutką figurą, oczywiście nie można tego powiedzieć o głównym trenerze, który wygląda jakby się urwał z jakiegoś kryminału. Ogólnie wszyscy łyżwiarze są przystojni i zachwycający jak te lelije, czym nie może się poszczycić większość ich opiekunów (pamiętajmy, Victor jest wyjątkiem), co nie sprawia bynajmniej, że całość staje się mniej wizualnie zachwycająca. I to ostatnie sprawi chyba, że "Yuri on Ice" przyciągnie jak magnes chyba każdego wielbiciela anime (nawet tego, który wmawia sobie, że jest za dorosły na zachwycanie się ładnymi biszami - wink, wink, Czajnikt).

yuri_on_ice__victor_nikiforov_by_irenbeedakg37y

Miałam chyba przestać....oh well (art by Irenbee)

 Co do rozwoju bohaterów - zdecydowanie można powiedzieć, że poza wspomnianym wizualnym sukcesem to właśnie ten element najbardziej przykuwa uwagę, wszyscy bowiem przechodzą mniejszą lub większą metamorfozę, największa oczywiście dotyczy (tak, zgadliście) głównego bohatera. Yuriemu Katsukiemu po pierwsze przybywa odwagi. Nie boi się skoczyć wyżej, nawet kosztem potknięcia czy niższej punktacji (która już i tak jest dużo wyższa niż na poprzednich zawodach z serii Grand Prix), nie traci pewności siebie kiedy widzi chodzącą perfekcję, Yuriego Plisetsky'ego, czy innych zawodników, nieustępujących formą i doświadczeniem, dojrzewa także pod względem emocjonalnym - wcześniej obiektem jego najsilniejszych uczuć była...potrawka wieprzowa, rodzinna specjalność, teraz z pewnością jest to Victor (co sprawia, że gatunkowo zbliżamy się do yaoi, ale ze stuprocentową pewnością tak bym "YOI" nie nazwała, ktoś ma jakieś lepsze określenia? ). Także nasz piękny, płowowłosy trener trochę się zmienia - przede wszystkim przestaje zachowywać się jak zawodnik nastawiony wyłącznie na wygraną, zaczyna cieszyć się z sukcesów innych (nie oszukujmy się, głównie swojego podopiecznego) i ogólnie staje się bardziej odpowiedzialny, chociaż w większości to i tak on odpowiada za sceny komediowe.

tumblr_static_8a5ssadn37woc4wok08g8ko88

No, to na koniec w telegraficznym skrócie : OBEJRZYJCIE "YURI ON ICE" BO: PIĘKNI PANOWIE PIĘKNIE TAŃCZĄ, JEST FLUFF, MOMENTY KOMEDIOWE, OKAZJONALNY ANGST, MUZYKA, EMOCJE....wspomniałam już o Victorze?

35b651d8e4f45464ab116442bed4bf68

*nosebleed*

/yooletchka out

© Sztuczne raje
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci