Menu

Sztuczne raje

Blog popkulturalny, okolicznościowo aktualizowany

We are the fandom who waited, czyli Yooletchka & Czajnikt o „The Six Thatchers”

yooletchka

CO. TO. BYŁO.

Właściwie na tych trzech słowach mogłaby się nasza „recenzja” skończyć. Czekaliśmy na ten odcinek 3 lata, zwodzeni przez nieustanny trolling duetu Moffata i Gatissa, analizując klatka po klatce i piksel po pikselu wszystkie dostępne materiały, bo fandom tego jedynego w swoim rodzaju detektywa nigdy się nie poddaje. W końcu kto normalny czeka tyle lat na 3 odcinki?

21ecebeed55cdc8bed1166a700cfc529

*BEZWYSTYDNE, OKROPNE SPOILERY, AHEAD. ZOSTALIŚCIE OSTRZEŻENI*

Po pierwsze, właściwie od pierwszych sekund nowego odcinka widać, że nie jest to już ten kameralny serial z 2010 roku, z przysłowiowymi już rekwizytami i aktorami, których można kojarzyć z wszystkich innych lepszych produkcji BBC. Sherlock z 4 sezonu jest mroczniejszy, bardziej dynamiczny i wyjątkowo filmowy, idący momentami nawet w stronę kina akcji. Początkowo bardzo bałyśmy się, że to wszystko nie wypali, a z założenia kameralny i niskobudżetowy serial już nigdy nie odzyska swojego wyjątkowego klimatu. Na szczęście, pomimo wielu scen w stylu „zabili go i uciekł” w najnowszym odcinku – mamy między innymi niezwykle efektowną bijatykę w basenie, przelot przez akcje A.G.R.A., (które oczywiście nie opierały się na dystyngowanym popijaniu herbatki), nadal da się odczuć tę charakterystyczną, pierwszosezonową aurę, która wciągnęła nas doszczętnie. Nadal mamy tu błyskotliwe dedukcje, trudny do zrozumienia mamrot Sherlocka, przytulne Baker Street i niezmienną panią Hudson bez której, jak wiemy, Anglia by upadła. Zostajemy wciągnięci w wir połączonych ze sobą spraw, które jakkolwiek nieprawdopodobne by nie były zdają się tworzyć wspólną całość.


tumblr_oj4kq0l0gm1todftuo1_400

 Balonik został okrzyknięty bohaterem odcinka

Co jest nowego? Dziecko. Zmienia ono, jak w prawdziwym życiu wszystko i jest przyczyną naprawdę świetnych scen. Mało tego, znacząco zmienia się dynamika relacji pomiędzy postaciami. Johna znowu dopadła rutyna i, jak to weteran wojenny, zaczyna sobie szukać od niej odskoczni. Tu należy nadmienić ,ze zupełnie nie rozumiemy oburzenia jego zachowaniem sporej części fandomu (obserwowałyśmy na bieżąco komentarze). Owszem, potajemne smsowanie z tajemniczą nieznajomą (która pewnie i tak nie jest zupełnie przypadkowa – Sherlock i przypadkowość?) podczas gdy żona jest najbardziej zaabsorbowana małym dzieckiem nie należy do najszlachetniejszych zachowań, ale też nie jest zbrodnią, zaś John aniołem nie jest. Najprawdopodobniej część sherlockianów stawia go w totalnej opozycji do Sherlocka, który ma immunitet na bycie dupkiem, a tak chyba nie jest, zarówno w Kanonie, jak i serialu BBC.

Dziecku by się pewnie dostało gdyby było trochę większe

Jakby nie patrzeć, zmienia się też sam Sherlock, który jeszcze bardziej daje do zrozumienia, że wcale nie jest wyłącznie chłodno pracującym umysłem, niezdolnym do uczuć. Detektyw się przywiązuje i przyzwyczaja do otoczenia, i tak jak każdy człowiek jest zaniepokojony, gdy ktoś mu tę rzeczywistość próbuje zaburzyć. Jakkolwiek jest to trochę paradoksalne w zestawieniu z profesją, którą wykonuje (w końcu próbuje rozwiązać tajemnicze, nagłe przypadki), to z uwagi na ludzką naturę jest to całkowicie normalne. Proces przemiany Sherlocka zaczął się przecież od momentu, gdy spotkał Johna – możemy dostrzec, jak, co prawda nieudolnie, detektyw stara się zaakceptować te wartości, osoby i rzeczy, które są dla Watsona ważne - naturalne jest więc, że stopniowo odkrywamy uczuciowość i emocjonalność Sherlocka, którą przedtem w sobie dusił, będąc zapewne pod znaczącym wpływem Mycrofta. Bardzo nam się właśnie ten rozwój postaci w najnowszym odcinku podobał, szczególnie jesteśmy ciekawe, jak bardzo, w wyniku ostatnich wydarzeń z odcinka, zmieni się relacja z Johnem.

 tumblr_oj4hkmgdht1qewsw4o5_500

D'awwwwww

Co do Mary i jej śmierci – duża część fandomu jej tego życzyła.  Sądzimy, że po wydarzeniach z „The Six Thatchers” nastawienie chociaż części widowni się nieco zmieni. Owszem Mary nadal kłamie, wodzi za nos zarówno Sherlocka jak i Johna, ale szczególnie końcówka odcinka, w której przyjmuje na siebie kulę przeznaczoną dla aroganckiego (jak zwykle) detektywa sprawia wrażenie sugestii odkupienia swoich wszystkich grzechów. Bez tej sceny prawdopodobnie miałabym problem z zaakceptowaniem wyczynu z listem – niespodzianką, chociaż oczywiście strasznie żałuję śmierci tak ciekawej, nieoczywistej i złożonej postaci. Najbardziej dobijająca jest chyba reakcja Johna, a właściwie przekierowanie wszystkich towarzyszących emocji na najbliższego przyjaciela, co oczywiście powoduje zachwianie emocjonalne Sherlocka, przyzwyczajonego do akceptacji Watsona no i późniejsza scena z Molly, która nigdy by dobrowolnie takich słów nie wypowiedziała.

tumblr_oj4gzgQMZC1ttko1so4_500

;______;

I tak w przeciągu zaledwie jednego odcinka przeszliśmy od pogodnego, wręcz komediowego wstępu (tweetujący bez przerwy Sherlock, Rosamund, sceny z Tobym) do, jak to sama stacja BBC określiła, "PURE DRAMA". Nie jesteśmy przekonane, czy nasze serduszka wytrzymają więcej tak naładowanych emocjonalnie epizodów, ale jedno jest pewne - "The Six Thatchers" to jedynie rozgrzewka, wykonana co prawda w zawrotnym tempie - dalej będzie gorzej.

tumblr_oj4g56nNtP1vbrpqoo1_500

/yooletchka & czajnikt out

< It's not a game anymore, czyli Yooletchka o czwartym sezonie "Sherlocka"

© Sztuczne raje
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci