Menu

Sztuczne raje

Blog popkulturalny, okolicznościowo aktualizowany

Cause she's dead, czyli przemyślenia Wrażliwego Samca o „Look What You Made Me Do”

yooletchka

UWAGA UWAGA, WŁAMANIE NA BLOGA! - WRAŻLIWY SAMIEC PRZEJMUJE TYMCZASOWO STERY*

Zagłębiając  się w odmęty rzeczywistości wirtualnej, docieramy do jaśniejących bardziej niż inne produkcji, które w ciągu kilku dni zdobywają świat. To bardzo często zaskakujące podróże, po których stajemy się nowymi ludźmi. Takie właśnie spotkanie, pełne nowych doznań estetycznych, słuchowych, wzrokowych i można by rzec duchowych, przytrafiło się ponad 100 milionom ludzi na świecie, w tym także mi, za sprawą nowego superhitu uwielbianej gwiazdy popkultury, tj. Taylor Swift.

giphy
Postanowiłem więc skorzystać z możliwości włamania się na bloga fenomenalnych analizatorek  kultury (które to z nieznanych mi przyczyn pomijają superprodukcje tego kalibru) i podzielić się z czcigodnymi Czytelnikami moimi niemal katarktycznymi odczuciami.
„Look What You Made Me Do” to niezwykle wymowne dzieło Długonogiej Gwiazdy, które uzupełnione  zmysłowym teledyskiem tworzy wręcz epicką opowieść o uczuciach, emocjach, zdradach i szarej rzeczywistości. Sam tytuł sugeruje, że bohaterka pieśni jest osobą zmanipulowaną, cierpiącą na skutek działania ludzi, którzy nazbyt gwałtownie wdarli się do jej życia, i wywrócili je do góry nogami.

giphy
Superprodukcja zaczyna się sekwencją ujęć nocnych, w mrocznej aurze, przy złowrogim krakaniu kruków. Oglądający nie wie przez moment, gdzie jest. Trwoga i lęk krępują jego ciało (sic!) i momentalnie sprawia, że wpada w rodzaj histerii. Tymczasem autorka wychodzi mu naprzeciw i umieszcza subtelny napis w teledysku z własnymi inicjałami, który pozwala przypomnieć sobie, co tak naprawdę oglądamy (teledysk Taylor Swift). Gdy wszystko wydaje się już być jasne następuje zwrot kamery na cmentarne pomniki, w tym jeden z napisem „here lies Taylor Swift’s reputation”. Po raz kolejny dostrzegamy jak tragicznym bohaterem jest piosenkarka, w istocie przygnieciona ciężarem egzystencji. Zaraz potem doznajemy mikrozawału na skutek wynurzenia się makabrycznego White Walkera wprost z ziemi, co więcej, istota ta zaczyna śpiewać. Wydaje się być przy tym na skraju rozkładu, ale w sumie trzyma się dobrze, gdyż jednym, nonszalanckim gestem przechyla z dwadzieścia nagrobków na raz ( nadal śpiewając). Wprawne oko dostrzeże również na kamieniu nieopodal fałszywe nazwisko Tay, którym posłużyła się podczas pisania piosenki razem ze swoim eks, Calvinem Harrisem.


giphy

Po chwili ukazuje się nam w końcu właściwa bohaterka dzieła, odziana w białą szatę spoczywająca jakby w grobie (kreacja nota bene nawiązuje bezpośrednio do sukni noszonej przez wokalistkę na jednej z gal rozdania nagród). Ku zdziwieniu odbiorców momentalnie przenosi się do wanny pełnej diamentów (wśród których można zauważyć również jednego, samotnego dolara) i innych drogocennych skarbów oraz przejmuje narrację. To pierwsza z siedemnastu stylizacji  niesamowitej Taylor w tym dziele. Wokalistka w każdym kadrze wygląda niezwykle drapieżnie, co podkreśla mocny makijaż, w tym szkarłatna szminka i pazurki tegoż samego koloru. Na dodatek leży ona zanurzona w kosztownościach,  i przeszywa agresywnym wzrokiem widza, oraz ukazaną w teledysku komnatę. Nie zdążymy się nawet przyzwyczaić do tego onieśmielającego wizerunku,  gdyż ukazuje się po niedługim czasie kolejny image Gwiazdy. Jawi się jako zasiadająca na tronie bogini (na którym wygrawerowane są rzekome ostatnie słowa Cezara - Et tu, Brute?). Jej włosy zostały odgarnięte za uszy, co uwydatnia błękit jej oczu i ciemny makijaż. Szeroki kadr pozwala dostrzec niezliczone stado węży, które ze wszystkich stron pełzną ku wokalistce, by pod koniec sekwencji podawać jej herbatę i wraz z nią podrygiwać do rytmicznego utworu.

giphy

Tak można by opisywać każdą kolejną, równie efektowną kreacje, która tworzy niezastąpiony element tej popowej układanki. Pozwolę sobie jednak pokrótce wymienić  tylko niektóre. W kolejnych ujęciach  widzimy jak odziana w lamparcie futro piosenkarka rozbija się złotym samochodem (nawiązanie do najsłynniejszej eksprzyjaciółki Tay, Katy Perry), w pomarańczowych kozaczkach huśta się na huśtawce zamkniętej w klatce, paraduje w młodzieżowej bluzie z kocimi detalami z wzniesionym kijem do bejsbola, wsiada w oćwiekowanej kurtko- sukni na motocykl, czy też wymachuje palcatem w skąpym kombinezonie lateksowym, otoczona modelkami - androidami. Później ukazuje się w kabaretkach, ze świtą mężczyzn w crop topach (z niebanalnym napisem - taki slogan miał na swojej koszulce Tom Hiddleston, kolejny były gwiazdy) i szpilkach, by wreszcie zawładnąć  kulminacją  w body z futrzanymi rękawami. Te wyśmienite szaty to doskonały chwyt artystyczny. Z jednej strony dowodzą o doskonałym wyczuciu stylu fenomenalnej Taylor, z drugiej zaś potęgują głębokie i niezwykle przejmujące przesłanie utworu.

giphy

Taylor Swift jawi się w całym utworze jako osoba zagubiona w labiryncie uczuć, przytłoczona klęską i załamana rozstaniem. Po raz kolejny zostawił ją chłopak, który podpadł artystce co najmniej tak, jak Loki Thorowi. W związku z tym nikomu nie ufa i dobrowolnie staje się koszmarem adresata piosenki. Utwór zdaje się być wyrzutem, wyrazem pretensji do wszystkich tych, którzy kiedykolwiek obrazili artystkę  i po prostu nie zrozumieli wykreowanego przez nią przekazu artystycznego. Tekst promieniuje odrzuceniem losu wyklętej  i epatuje nadchodzącą zemstą. Drapieżna i pretensjonalna artystka w pełni wykorzystała potencjał piosenki. Każda nuta powoduje dreszcze, a odbiorca dostrzega niewypowiedziany bunt drzemiący w każdym spojrzeniu wokalistki.

giphy

W całym tym złocie, klejnotach, sukniach, wężach i bieliźnie kryje się według mnie dawka mimo wszystko autentycznego przekazu. Swift wielokrotnie oskarżana o udawanie ofiary i jednolitą tematykę piosenek, chce zerwać przyklejoną do siebie łatką, i niejako każdego obwinić za swój wzburzony nastrój, aktualny stan, który zdaje się zapowiadać zupełnie nowy rozdział twórczości. W końcu stara Taylor nie odbiera telefonu …. bo umarła.

giphy

 

/mikuś out

© Sztuczne raje
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci