Menu

Sztuczne raje

Blog popkulturalny, okolicznościowo aktualizowany

No filter, czyli Yooletchka o drugim sezonie "Jessici Jones"

yooletchka

Pamiętacie, drodzy czytelnicy, moje zachwyty nad pierwszym sezonem ”Jessici Jones”? Tak więc śpieszę donieść,  że wyczekiwany przeze mnie drugi sezon tejże produkcji już obejrzałam (co ja mówię, pochłonęłam w 1,5 dnia,  zapewne się tego domyśliliście) i mogę się z Wami podzielić moimi refleksjami, bo zdecydowanie jest o czym pisać.

tumblr_o0x5kic8D01v3n7xho1_540*le moi przed odpaleniem pierwszego odcinka*

Na wstępie warto zauważyć, jak wiele się zmieniło od momentu wypuszczenia przez platformę Netflix pierwszego sezonu”JJ” – po pierwsze, Netflix stał się w międzyczasie międzynarodowy, więc również polski. Zrozumiałe jest więc to, że akcje promocyjne, plakaty i eventy promujące najnowsze seriale i filmy przeniosą się również do naszej ojczyzny. Szczerze mówiąc, bardzo na to czekałam, bo nic nie cieszy oka bardziej, jak natykanie się na ulicy na twarze ukochanych (super)bohaterów i bohaterek. Z pierwszym sezonem „Jessici Jones” łączy mnie bardzo wiele – pamiętam dokładnie moment, w którym go obejrzałam i jak ogromne wywarła na mnie wrażenie tytułowa postać – niekonwencjonalna, walcząca bez skrupułów z demonami przeszłości silna kobieta, do bólu autentyczna (pomimo supermocy) i niezależna. Domyślacie się więc, jaka byłam podekscytowana, gdy grana przez rewelacyjną Krysten Ritter pani detektyw pojawiła się w autobusach, na przystankach czy billboardach w moim rodzinnym mieście, z towarzyszącymi jej zgryźliwo - złośliwymi sloganami. Nie bez znaczenia była dla mnie również data wypuszczenia nowego sezonu – w Dzień Kobiet, oraz fakt, że wszystkie 13 odcinków wyreżyserowały kobiety.

spoilers-gif-21

Piękny Benio ostrzega przed spoilerami - nie będą jakiegoś ciężkiego kalibru, ale będą

Nowy sezon w sumie do ostatniej chwili pozostawał sporą tajemnicą – zwiastun bynajmniej (i na szczęście) nie wyjawiał za wiele, właściwie tylko tyle, że będzie się działo. Z bardziej znaczących newsów – wiedziałam tylko tyle, że Killgrave, psychopatyczny manipulant, morderca i gwałciciel, grany przez mojego ukochanego Davida Tennanta, powróci na chwilę do serialu (raczej od razu było wiadomo, że jedynie jako wspomnienie, wytwór wyobraźni głównej bohaterki). Ciekawa byłam ewentualnych powiązań czy pozostałości fabularnych po niezbyt udanym „The Defenders” (spoiler – nie ma żadnych, historia sprawia wrażenie zupełnie odciętej od tego, co Jessica robiła ze swoimi podobnie uzdolnionymi kolegami). W sumie nie wiem czy to dobrze, czy źle – „Jessica” sobie świetnie radzi sama, bez łączących wątków, z drugiej strony uwielbiałam konsekwentną do tej pory ciągłość w netflixowych produkcjach superbohaterskich.

182_violet_203_unit_03794rAle nie martwcie się - Jessica nadal wymiata <3

Co się zmieniło? Na pewno tempo – poprzedni sezon obfitował w wartką, trzymającą w napięciu od pierwszych sekund akcję. Dopiero poznawaliśmy bohaterkę, odkrywaliśmy, czym się zajmuje, jak się zachowuje i jakie ma zdolności. W tym przypadku wracamy jak do dawno nie widzianej znajomej – Jessica zachowuje się po staremu, nadal pije na umór i umawia się z przypadkowymi facetami, jest porywcza, humorzasta i agresywna. Pomimo tego, że pieniędzy nie ma za dużo (wszystko idzie praktycznie…tak, zgadliście, na wódkę) nadal jest wybredna jeśli chodzi o podejmowane sprawy i lubi pokazać klientom swoją wyższość. To, że znamy Jessicę z poprzedniego sezonu sprawia, że nie ma konieczności natychmiastowego zagęszczania fabuły, tak więc pierwsze odcinki są dość powolne – moim zdaniem jakby przypominają, z czyją historią będziemy mieć do czynienia. I tu się pewnie wielu narażę - jestem zdecydowanie przeciwna stwierdzeniu, że początek nowego sezonu był „nudny” (na litość boską, w przypadku „True Detective” też narzekaliście, że „nudno”? Nie każda produkcja musi nam, widzom, od początku metaforycznie dawać w twarz, żeby było ciekawie). Różnica tempa jest czasem bardzo potrzebna, i uwierzcie, im dalej oglądamy, tym więcej się dzieje (i takie proporcje mi chyba najbardziej odpowiadają).

tumblr_p0pqr24ooV1sejmmmo1_540chcem taki aparat i kurtkę <3

Jessica w nowym sezonie zaczyna pod górkę – jej najnowsze śledztwo skończyło się fiaskiem, w dzielnicy pojawia się konkurencja z lepszymi warunkami, a nowy lokator stara się jej za wszelką cenę pozbyć. Niezmienna jest przyjaźń głównej bohaterki z Trish Walker, ambitną dziennikarką radiową, dzięki której ludzie oswoili się nieco z faktem, że wśród nich żyją osobniki z ponadnaturalnymi zdolnościami, z drugiej jednak strony zwracają na nich większą uwagę (co nie zawsze jest korzystne). Jak już wspomniałam, Jessica nadal przyjmuje klientów, i zdarza jej się zetknąć z naprawdę intrygującymi przypadkami (pamiętacie jedną ze scen z „Sherlocka”, w której widzimy, z jakimi dziwnymi sprawami przychodzą ludzie do detektywa? U Jessici jest bardzo podobnie, z tym że więcej teorii spiskowych i odnajdywania zdradzających współmałżonków), nie wszystko jednak jest takie proste, jak się wydaje. Przykładowo, dość puszysty, przerażony i spocony mężczyzna opowiadający o swoim prześladowcy (DOSKONAŁE nawiązanie do Whizzera) w rzeczywistości ma dużo racji, a sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.

jessica-jones-season-2-whizzer

Jessica jest niejako zmuszona rozwojem wydarzeń do pójścia tym tropem (nie powiem, co się dokładnie stało, bo to byłby już niezły spoiler), i całkiem niespodziewanie odnajduje kolejne powiązania ze swoją przeszłością, tą jeszcze sprzed Killgrave’a. Jak pewnie wszyscy widzowie pamiętają, Jessica lata temu brała udział w wypadku samochodowym, w którym zginęła cała jej rodzina (przynajmniej na to wyglądało), a sama w dziwny, niewytłumaczalny sposób zyskała nadludzką siłę i inne umiejętności, a w jej pamięci powstała około 20-dniowa luka, bezpośrednio po wypadku. Kiedy więc trafia na ślad osoby podobnej do siebie, ale o dużo bardziej morderczych skłonnościach, nie waha się za nim podążyć, mając nadzieję, że jakoś dotrze do źródła całej swojej superbohaterskiej historii.

Jessica-Jones-Season-2-TrailerJessica + alkohol = still better love story than Twilight

Mam nadzieję, że ta zajawka fabuły Wam wystarczy – nie jest moim zadaniem referowanie całej fabuły, po za tym co to by była za frajda? (poza tym zostałabym chyba odarta ze skóry za spoilery…)Zajmijmy się za to niewątpliwymi zaletami tego sezonu, ponieważ są zdecydowanie warte wspomnienia. Wielokrotnie już nadmieniałam, że najbardziej cieszę się, kiedy na ekranie jesteśmy świadkami rozwoju postaci i ich charakterologicznego pogłębienia. "Jessica Jones" nam to zapewnia, i to nie tylko jeśli chodzi o główną bohaterkę, ale też postaci drugoplanowe - obserwujemy między innymi miotającą się pomiędzy niesatysfakcjonującą pracą a pomocą swojej przyjaciółce i siostrze Trish, nieufnego, ale honorowego i barwnego sąsiada Jessici, walczącego z narkotykową abstynencją Malcolma (asystenta pani detektyw) oraz bezlitosną ale zabójczo skuteczną Harper. Drugi sezon ma inną konstrukcję - jak to trafnie stwierdził Mistycyzm Popkulturowy (pozdrawiam serdecznie <3), pierwszy sezon skupiał się na relacjach i zmaganiach na linii Jessica- Killgrave, druga część natomiast nie ma wyraźnie wyodrębnionego głównego wątku. Mamy do czynienia za to z kilkoma dobrze rozwiniętymi wątkami pobocznymi, które stopniowo się zazębiają, ale też w niektórych momentach się rozchodzą. Trudno mi ocenić, czy to lepsze, czy gorsze rozwiązanie - na plus działa zdecydowanie fakt, że jest po prostu inaczej, a przez to ciekawiej. Jestem również bardzo zadowolona z decyzji reżyserki o jeszcze większym pogłębieniu backstory Jessici - i nie, nie jest to absurdalne, nawet jeśli pomyślimy, że w pierwszym sezonie zostało sporo wyjaśnione z przeszłości bohaterki. Nowe wątki z przeszłości Jessici są równie osobiste, jak te dotyczące Killgrave'a, chociaż sięgają trochę dalej -  z tych mniejszych, niespoilerowych rzeczy dowiadujemy się na przykład, dlaczego pani detektyw cały czas nosi tę samą, skórzaną ramoneskę i dlaczego jej biuro nazywa się "Alias" ( i uwierzcie, mówi to o niej bardzo dużo).

https_2F2Fblueprintapiproduction.s3.amazonaws.com2Fuploads2Fcard2Fimage2F7308812F02f894dea99b48cb8a2cc7d225689acf

Spoiler bez kontekstu: ta pani pali fortepian

 Pamiętacie, drodzy czytelnicy, moje wielokrotne narzekania dotyczące braku silnego antagonisty w produkcjach takich jak "Daredevil", "Defenders" czy "Luke Cage"? No więc brało się to wszystko z mojego ustawicznego porównywania nowych Zuoli z Killgrave'em, który ustawił poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie. Z przyjemnością mogę teraz powiedzieć, że grana przez Davida Tennanta postać znalazła nareszcie swojego godnego następcę. Jest nią grana przez rewelacyjną Janet McTeer Alisa, ktorej tożsamości przez wzgląd na tych czytelników, którzy jeszcze sezonu nie oglądali (bo to jest już na prawdę gigaspoiler) nie wyjawię. Alisa to postać - zagadka, miotana tysiącem sprzecznych uczuć - jest jednocześnie brutalna i przerażająca, ale opiekuńcza oraz inteligentna, silna i przy tym uzależniona od toksycznej dla niej relacji. I uwaga - kiedy mówię, że bohaterka jest straszna, to możecie mi wierzyć na słowo (bałam się jej jeszcze bardziej niż Killgrave'a - którego po prawdzie nie obawiałam się w ogóle, bo #David, ale to już szczegół), jednocześnie nie zdziwcie się, jak bardzo emocjonalnie zaangażuje Was jej historia. Wątek tej bohaterki jest świetnie napisany, postać jest kompleksowo przedstawiona, ale jednocześnie nadal pozostaje w wielu aspektach nieodgadniona (chociażby motywy jej pierwszego czynu - do dzisiaj się nad tym zastanawiam). Złożoności Alisy dowodzą też sprzeczne uczucia wobec niej, które z pewnością się pojawią u każdego widza - z jednej strony nienawidzimy, pragniemy, aby dosięgnęła ją sprawiedliwość i zasłużona kara, z drugiej strony nie jesteśmy w stanie zupełnie skazać ją na potępienie. I, szczerze mówiąc, takiej (anty)bohaterki mi brakowało. Dobra robota!

 158b4421c05049099fc34537d974b98bviolet_211_unit_01568r

 Sceny z Killgrave'em są jak zwykle świetne, ale stanowią tylko bardzo dobry dodatek. Oczywiście nie narzekam

Co tu dużo mówić, jestem zachwycona nowym sezonem "JJ", a przyczyniły się do tego nie tylko świetnie dopracowane postacie i ciekawe wątki, ale również fakt, że świat "Jessici Jones" to świat kobiet - solidarnych, wzajemnie się wspierających, potrafiących o siebie zadbać i przy okazji uratować świat. Dodatkowo, nowa część nie stroni od ukazywania wad bohaterów, historia momentami jest ostrzejsza, bardziej krwawa, i mam wrażenie, że bardziej wiarygodna. Szczególnie w nowym sezonie widać, że pośrednim celem przyświecającym producentom i wszystkim reżyserkom była walka z wszechobecnym wciąż niestety patriarchalizmem - tak więc Jessica nie puszcza płazem zniewag przypadkowo spotkanych mężczyzn, przestawia przysłowiowe lodówki, dyktuje warunki i ratuje syna swojego nowego chłopaka. Nie tracąc przy tym ani grama wdzięku, charakteru i supermocy. Tak trzymać, Jessica! <3

 

/yooletchka out

© Sztuczne raje
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci